Odkąd zajmuję się projektowaniem graficznym, wiedziałam, że chcę pracować również z książkami. Widzę w tym sens i miejsce dla siebie. W ostatnich miesiącach procentowy udział projektów wydawniczych wśród moich zleceń wzrasta. Rok 2025 rozpoczęłam od kilku różnych zleceń wydawniczych. To wszystko sprawia, że czuję, że przeskoczyłam już pewien etap w projektowaniu książek. I wiem już, że mam w tym doświadczenie.
Moja droga do projektowania książek
Podział na poziomy Junior, Mid i Senior zawdzięczamy zasadom rynku, ogłoszeniom o pracę i korporacjom, które wyznaczają nam ścieżki kariery. Nie ma się co na to obrażać – nawet jeśli nie lubimy tych określeń, potrzebujemy jakiejś gradacji wtajemniczenia w zawód. Zdobywanie doświadczenia i umiejętności trwa. Edukacja jest ważna, ale to w prawdziwym zawodowym życiu mierzymy się z konkretnymi wyzwaniami, które uczą najwięcej.
Za mną już 31 projektów okładek, które trafiły na rynek. Aż tyle książek ma stopce redakcyjnej moje nazwisko! Mówiąc potocznie – jaram się tym! 🙂 Ale czy prawie każdą z nich zmieniłabym teraz? Prawdopodobnie. Ale dla mnie była to jedyna okazja, by poznać i choć trochę zrozumieć proces wydawniczy. Niektóre z tych okładek znajdziecie w moim portfolio – jako pamiątkę konsekwentnego dążenia do celu.
W idealnym świecie te umiejętności zdobywałabym pod okiem doświadczonego projektanta. Może uniknęłabym kilku błędów – a przy okazji rynek zyskałby kilka jeszcze lepiej zaprojektowanych książek. Rzeczywistość wygląda jednak inaczej. Stawki za projekt okładki są opłacalne głównie dla doświadczonych grafików, którzy pracują szybko i skutecznie, albo dla początkujących, którzy dopiero uczą się i każdy temat jest okazją do rozwijania się i przeskakiwania dotychczasowych umiejętności.
Dlaczego projektowanie książek?
Zgodna z prawdą będzie odpowiedź: sama nie wiem. Czy pierwsza była chęć opowiadania, czy tworzenia? Organizowania treści czy ilustrowania rzeczywistości? Już jako dziecko odbierałam te rzeczy jako mocno ze sobą powiązane. Wydawałam gazetę, stworzyłam Atlas zwierząt, a dziecięce pamiętniki były pełne różnych segmentów – tabelek, list punktowanych, wyróżnień na marginesach. Gdy w szkole przybyło nauki z trudniejszych przedmiotów, radziłam sobie, rysując i organizując notatki wizualne.
Na studiach te wszystkie drobne umiejętności nabrały sensu – odkryłam, że mam potencjał, by zająć się projektowaniem graficznym. Wystarczyło wybrać specjalizację: komunikacja wizualna i techniki druku. I tak znalazłam swoją drogę zawodową.
W 2013 roku wykonałam swoje pierwsze płatne zlecenie graficzne – będąc jeszcze na studiach. Przez pewien czas od tego momentu liczyłam swoje doświadczenie zawodowe… Nie była to jednak zbyt profesjonalna kalkulacja. 😉 Podejmowałam się wtedy zleceń z różnych dziedzin, o których nie miałam pojęcia. Pierwsze doświadczenie zdobywałam, projektując zaproszenia ślubne – przez kilka lat zrobiłam ich sporo, testując przy okazji wiedzę o druku zdobytą na uczelni.
W 2017 roku rozpoczęłam pracę nad serią podręczników. Teraz wiem, że właśnie od tego momentu mogę liczyć swoje prawdziwe doświadczenie w pracy z książkami. Wykorzystałam wiedzę z uczelni i pracy jako UX Designerka, tworząc pierwszy layout, który udało się później zaadaptować do kolejnych tomów, a potem także e-booków.
W kolejnych latach pojawiły się pierwsze okładki oraz zlecenia albumowe. A teraz – w 2025 roku – Na Marginesie obchodzi swoje 5. urodziny.
Co dalej?
Cieszę się ze wszystkich zrealizowanych projektów i jestem otwarta na to, co przyniesie przyszłość. Świat projektowania graficznego zmienia się na naszych oczach, a branża wydawnicza również ma swoje problemy. Ja jednak mam nadzieję, że znajdę dla siebie stałe miejsce w tym książkowym rzemiośle – z tradycją dłuższą niż pamiętają najstarsze klawiatury.
Czy mam konkretną listę celów na kolejne lata? Raczej kierunek niż konkretne punkty. Chcę dalej rozwijać swoje umiejętności i poszerzać wiedzę – również tę związaną z historią projektowania książek. Widzę siebie w pracy nad tworzeniem lepszych, bardziej przystępnych podręczników szkolnych. Chcę wspierać edukację – nauczycieli i uczniów.
Marzy mi się też kompleksowy projekt pięknej książki – łączącej funkcjonalność i estetykę w najlepszych proporcjach.
Będąc zupełnie szczerą: chciałabym również tworzyć i pisać własne książki! Ale wiem, że zanim to nastąpi, potrzebuję więcej pokory w sercu i oleju w głowie. I jeszcze dużo więcej czytania, które pomoże mi znaleźć mój własny głos.
A więc biorę się więc do pracy!